25.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » FIZBERS - 2018 - Die Without Living
FIZBERS - 2018 - Die Without Living

FIZBERS - Die Without Living


FIZBERS - Die Without Living

1. I Am the Remedy 5:16
2. They Fade 2:15
3. 54 6:13
4. Deal of Red 4:04
5. Shape 4:16
6. C. E. L. 5:48
7. Die without Living 17:02

Rok wydania: 2018
Wydawca: Lynx Music
https://www.facebook.com/Fizbers








Minął rok od debiutanckiego „First Mind” i FIZBERS powrócili z „Die Without Living” drugim, w swojej dyskografii krążkiem. Muszę przyznać, że zespół nie próżnował bo to co słyszymy na tym wydawnictwie jest pod absolutnie każdym względem lepsze od tego co znalazło się na wydawnictwie poprzednim.

Zespół wyraźnie dojrzał a muzyka nabrała charakteru i „wydoroślała”. W niepamięć odeszły ta swoista naiwność i kwadratowość dźwięków serwowanych przez grupę. Muzycy nadal obracają się w ramach szeroko rozumianego progresywnego rocka, ale robią to ze znacznie większa gracją i pewnością siebie. O tym ostatnim może świadczyć chociażby to, ze porwali się na muzycznego kolosa czyli trwający ponad siedemnaście minut utwór tyłowy. Skoro jesteśmy już przy nim to warto zaznaczyć, ze przy jego tworzeniu muzycy nieco podglądali starszych kolegów z Marillion, Pineapple Thief czy Genesis. W pierwszej części balansuje on pomiędzy dwoma pierwszymi zespołami by mniej więcej od minuty dwunastej przenieść słuchacza w klimaty rodem z np. „Nursery Cryme” (wiadomo kogo). Pochwalić należy też „Deal of Red”, który do pewnego momentu mógłbym nazwać metallikowym „Nothing Else Matters pt 2”, a który kończy iście metalowe uderzenie oraz nastrojowe, ubarwione ładnym motywem granym na pianinie „Shape”. Ciekawostką zapewne będzie też „54” z Mileną Lacksmith, która ubarwiła ten utwór swoim aksamitnym głosem.

„Die Without Living” to ogromny postęp, aż trudno uwierzyć, że ten zespół tak się rozwinął. Postępy widać na każdym polu i aż strach myśleć co będzie na wydawnictwie numer trzy!

7,5/10

Piotr Michalski
Komentarze