23.08.2019
KONKURS

Do wygrania zestaw koszulka i CD z autografami grupy DARKTHRONE!
Szczegóły TUTAJ
RECENZJE

• BATUSHKA - Panihida
• D PROJECT - Find Your Sun
• WE ARE THE CATALYST - Ephemeral
• DURAND JONES, & THE INDICATIONS - American Love Call
• MALFORMATION - A Torn Face of the Future
• SABATON - The Great War
• QUANTUM FANTAY - Yemaya Orishha
• THE BLACK KEYS - Let's Rock
• KREATOR - Outcast
• THE D PROJECT - Shimmering lights
• CYRIL - The Way Through
• SHELL FROM OCEANIC - How to let go
• ARGENT - All Together Now
• BATUSHKA - Hospodi
• NIKT - Runda 3
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SCORPIONS - Gliwice
• RAMMSTEIN - Chorzów
• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox
• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox - Interview
• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Redakcyjne podsumowanie roku 2018 cz. II
Redakcyjne podsumowanie roku 2018 cz. II
podsumowanie


Redakcyjne podsumowanie roku 2018 cz. II



Zapraszamy do drugiej części naszego tradycyjnego, redakcyjnego spojrzenia na miniony rok.


Marcin Magiera:





ŚWIAT:

DIMMU BORGIR - Eonian
Pomimo początkowych wątpliwości, album uważam za doskonały. Do tej pory gości on w moim odtwarzaczu bardzo często. „Eonian” to istny majstersztyk, połączenie teatralności z metalowym żywiołem.

MANTICORA – To Kill To Live To Kill
Płyta obszerna, bogata i intensywna. Oferujące słuchaczowi wiele atrakcji. To przykład pełnego profesjonalizmu i pomysłowości.

DYNAZTY – Firesign
Absolutne zaskoczenie (w pozytywnym sensie) – połączenie hardrockowej werwy i melodyjnego metalu w najlepszym wydaniu.

DISTORTED HARMONY – A Way Out
Trzeci album izraelskich progmetalowców – atmosferyczna bomba.

REDEMPTION – Long Night's Journey into Day
Zmiana wokalisty wyszła grupie na dobre (przy całej sympatii wobec Raya Aldera). Grupa ewidentnie nabrała wiatru w żagle.

Być może po głębszej kontemplacji ranking prezentowałby się nieco inaczej. Ubiegły rok był niezwykle płodny – udane płyty wydali również: BEYOND CREATION, OBSCURA, POWERWOLF, SEVENTH WONDER, VARATHRON, LUCIFER’S CHILD, JUDAS PRIEST, LIONE/CONTI, ANGRA, MONSTROSITY, DEICIDE, NECROPHOBIC, MICHAEL ROMEO, DEADBORN, ale to i tak nie wszystko…


POLSKA:

ADMINISTRATORR ELECTRO – Przemytnik
Być może niektórych zdziwi ten wybór, ale tak naprawdę, po „Przemytnika” sięgam dość często – lubię klimat tej płyty. Według mnie jest to najlepsze wydawnictwo tejże formacji!

ENTROPIA – Vaccum
Płyta specyficzna, atmosferycznie nabrzmiała, tajemnicza. Nie jest to materiał prosty w odbiorze, ale co z tego…

BEHEMOTH – I Loved You at Your Darkest
Mimo, że lider tego zespołu często pierdzieli głupoty, to do muzyki ma czuja. Nowy album, choć najlżejszy, najbardziej przystępny, ma w sobie to coś. Zespół od pewnego czasu skręca w kierunku atmosferycznego grania i niech tak się dzieje skoro powstają rzeczy wyjątkowe.

GORYCZ – Piach
Klimatyczny kolos, muzyczny mrok… Album mantrowo – magnetyzujący.

IN TWILIGHT’S EMBRACE – Lawa
Wydawnictwo pojawiło się nagle, bez pompowanej reklamy, ale muzyka broni się sama!

Po raz pierwszy nie miałem problemu z wybraniem polskiego TOP5, a to dobrze rokuje na przyszłość…

Witold Żogała:





ŚWIAT:

IDLES – Joy As An Act Of Resistance
Mam nadzieję, że zbuntowana ekipa z Bristolu przewietrzy odrobinę elektropopowy szczyt bestsellerów na Wyspach i nie tylko. Znowu pojawiła się grupa, która śpiewa o rzeczach ważnych, buntując się przeciwko społecznym i politycznym absurdom. Tak jak przed laty The Clash czy Sex Pistols przywalają w punk rockowym tylu. Stawiając opór mają z tego wielką radochę. Nareszcie.

SUEDE – The Blue Hours
Lata mijają a Brett Anderson robi swoje. Britpopowe gwiazdy lat 90-tych zniknęły z widnokręgu lub zatopiły się w nudnych formalno muzycznych eksperymentach. Nie zważając na modę Suede pozostaje wierny gitarowym brzmieniom. I bardzo dobrze. Ponadto „The Blue Hours” dowodzi, że Anderson/Oakes jest wyśmienitym duetem kompozytorskim. Wystarczy posłuchać Wastelands.

BEACH HOUSE – 7
Beach House jak żaden inny zespół potrafi stworzyć cudownie delikatny klimat i wręcz nierealną atmosferę w swoich nagraniach. Victoria Legrand i Alex Scally po raz siódmy stworzyli album, który jest znakomitą odskocznią od przyziemnych spraw. Z tym, że „7” można uznać za najlepszy z całej dyskografii zespołu.

JACK WHITE – Boarding House Reach
„Boardin House Reach”jest płytą zaskakującą nawet jak na Jacka White’a. Muzyk od samego początku przemiela brzmienia lat 70-tych, tworząc na tym fundamencie zupełnie oryginalne rzeczy. I w zasadzie wydawało się, że artysta znalazł stały meldunek w rejonach gitarowo piosenkowych , to bach! Nagle pojawiły się utwory improwizowane, piosenki z elementami hip hopu, teatralne zapędy. I wszystko brzmi niezwykle interesująco.

MARIANNE FAITHFULL - Negative Capability
Ależ Negative Capabality jest symboliczną płytą. Kariera Faithull rozpoczęła się w 1965 roku, kiedy piosenka „As Tears Go By” stała się jej pierwszym przebojem. Znalazła się także w repertuarze ostatniej płyty piosenkarki i w zestawieniu z pierwowzorem jest prawdziwą opowieścią o przemijaniu. Taki jest właśnie klimat omawianej płyty; cudownie nostalgiczny.

POLSKA:

KATEDRA - Człowiek za dużo myślący
Rock progresywny lat 70-tych i do tego echa muzyki Jana Kantego Pawluśkiewicza oraz poezji Marka Grechuty. Takich płyt się już nie nagrywa. Staromodnie brzmi Katedra do bólu, ale z drugiej strony niesamowicie ciekawie. Prawda jest taka świetna muzyka z świetnym tekstem zawsze się obroni.

COCHISE – Swans & Lions
Jak przystało na bezkompromisowy rockowy band Cochise od lat robi swoje. Każda kolejna płyta jest lepsza od poprzedniej. „Swans & Lions” nie tylko zaraża swoją energią ale także skłania do zastanowienia się nad przekazem. Świetne.

WALFAD – Colloids
Walfad pozyskał nowego muzyka, gitarzystę Pawła Krawca, który swoją grą wybiegającą poza konwencję rocka progresywnego wniósł wiele świeżości do stylu zespołu. „Colloids” jest płytą inną niż poprzednie, choć Wojciech Ciuraj jako twórca wciąż jest taki sam, czyli znów zaproponował zestaw utworów obok których nie sposób przejść obojętnie.

RIVERSIDE – Wasteland
Riverside już wielokrotnie na swoich płytach dowiedli, że są nietuzinkowymi kompozytorami i muzykami . „Wastland” jest kolejnym potwierdzeniem powyższego stwierdzenia.

LAO CHE - Wiedza o społeczeństwie
Gorzka jest to płyta, jak przystało na kraj w którym powstała. Kraj w którym społeczeństwo podzielone na pół nie jest w stanie podać sobie ręki. Spięty jak Kapitan Polska „W powadze czasów, W zwątpieniu i chaosie” jest i pisze świetne teksty na temat.

Robert Dłucik:





2018 znów okazał się dobrym rokiem dla szeroko pojętej muzyki rockowej. Sporo znakomitych koncertów (z The Rolling Stones na czele), zarówno w Polsce, jak i po sąsiedzku; mnóstwo ciekawych płyt. Wybór dziesiątki do łatwych zadań nie należał, no ale... obowiązek obowiązkiem jest, redakcja musi posiadać tekst ;) A zatem – odpalamy!

ŚWIAT:

JUDAS PRIEST – Firepower
Weterani nagrali taki materiał, że czapki z głów. Wiadomo, że zespół tej klasy raczej nie zejdzie z pewnego poziomu, ale że zdobędą się jeszcze na tak świeży, kipiący młodzieńczą energią materiał – nie spodziewałem się. Tym większy plus!

A PERFECT CIRCLE – Eat The Elephant
Ten szyld miał być już zamkniętym rozdziałem w karierze wokalisty, całe szczęście że tak się nie stało... Bo "Eat The Elephant" przyniósł porcję wspaniałej muzyki. Zróżnicowany to album, na którym przebojowe klimaty (wręcz ejtisowe chwilami) mieszają się z klimatem godnym największych dzieł progrocka. Kopalnia świetnych utworów.

ALICE IN CHAINS – Rainier Fog
Najlepsza płyta Alicji od czasu przyjęcia na pokład nowego wokalisty. Ciężka kiedy trzeba, melodyjna - też kiedy trzeba, chwilami nawet zaskakująco przebojowa. They „never fade”...

ORPHANED LAND - Unsung Prophets & Dead Messiahs
Izraelski zespół bez Yossiego w składzie radzi sobie bardzo dobrze. Album przygotowany ze sprawdzonych składników: klasycznego heavy i bliskowschodniego folku. Ale ta receptura znów okazała się sukcesem. Sporo tutaj pięknych, ozdobionych efektownymi melodiami utworów. Chóry i egzotyczne instrumenty dodają smaku. Podobnie jak zaproszeni goście... Co istotne: zespołowi udało się uniknąć pułapki zmanierowania i przerostu formy nad treścią.

PAUL MCCARTNEY – Egypt Station
Siódemka z przodu, siódemka z tyłu coraz bliżej... A Sir Paul wciąż pełen werwy i wciąż pisze bardzo dobre piosenki. Mimo, że nic nie już przecież nie musi...

POLSKA:

RIVERSIDE – Wasteland
Doskonały album ... Przepiękny, poetycki, wielowymiarowy... I zdecydowanie bardziej gitarowy, niż początkowo można było się spodziewać. Ten zespół nie nagrał jeszcze przeciętnej płyty. "Wasteland" należy do tych z najwyższej półki...

COCHISE – Swans and Lions
Cochise nagrywa nową płytę, Cochise ląduje w moim rocznym podsumowaniu... Taka reguła, jak najbardziej pisana. I mam nadzieję, że parę razy jeszcze będzie obowiązywać... Świetny, wciągający materiał.

ERITH – Speed of Light
Artystyczne zjawisko... Dobrze, że magię znaną jej koncertów udało się wreszcie przenieść na srebrny dysk. Muzyka nie mająca w zasadzie nic wspólnego z rockiem, ale … nie ma opcji, żebym „Speed of Light” pominął w podsumowaniu 2018.

FARBEN LEHRE – Stacja wolność
Sytuacja polityczna w naszym kraju najwyraźniej wpłynęła pozytywnie na wenę twórczą płockich weteranów punk rocka. Jedna z najlepszych płyt w ich dyskografii, coraz bardziej skłaniam się do poglądu, że najlepsza...

KRZYSZTOF ZALEWSKI – Zalewski śpiewa Niemena
Zasadniczo nie przepadam za coverowaniem wybitnych artystów, ale tutaj muszę zrobić wyjątek. Znakomite interpretacje, a opracowanie „Statusu mojego ja” z niedocenionej płyty „Terra Deflorata” - mistrzostwo!

Mariusz Fabin:





ŚWIAT:

AYREON UNIVERSE – The best of Ayreon live
W moim odczuciu na miano najlepszego krążka zasługuje koncert grupy Ayreon. Nieco ponad dwugodzinne show zatytułowane „Ayreon Universe – the best of” to zapis pierwszego w historii koncertu, jaki Arjen Lucassen dał ze swym Ayreon. Koncert podczas którego na scenie staje 30 muzyków ogląda i słucha się z zapartych tchem od pierwszych sekund. Warto wspomnieć, że wśród zaproszonych gości możemy usłyszeć takie gwiazdy metalu jak Hansi Kurch, Marco Hietala, Floor Jansen czy Anneke van Giersbergen. Niesamowita atmosfera zarówno na scenie jak i wśród publiczności to gwarant bardzo dobrego odbioru show. Na set liście znalazł się przekrój całej twórczości grupy Ayreon jak i poboczny projekt Arjena - Star One.

CORVUS CORAX - Skál

Niemieccy królowie trubadurów wreszcie wrócili z wojaży po średniowiecznej Skandynawii i tym samym znacznie podniósł się poziom ich formy twórczej. Jakby zapowiedzią bardzo dobrego krążka jest muzyka do przedstawienia opartego na świecie fantasy – „Der fluch des Drachen”. Na albumie „Skal” jeszcze słychać we fragmencie wspomnienia z wycieczek na północ Europy, lecz w większej warstwie jest już ten stary, dobry Kruk.

JUDAS PRIEST - Firepower
„Firepower” grupy Judas Priest urzekł mnie przede wszystkim porządną dawką heavy metalu za sprawą fenomenalnej, jak na swój wiek, formie wokalnej Halforda. Na tymże albumie nie brakuje także judasowych melodii i riffów. Warto zwrócić uwagę także na znacznie lepsze brzmienie zespołu. Na „Redeemer of Solus” bardzo brakowało mi przejrzystości brzmienia i trochę jakby Rob śpiewał gdzieś w piwnicy-jest tam bardzo spłaszczony. Na nowym albumie wszystko jest już tak jak być powinno.

MARIANNE FAITHFULL – Negative Capability
Marianne jeszcze raz zaprosiła do współpracy między innymi Nicka Cave’a i powstał przeszywająco jesienny krążek. Głos wokalistki też już jest zupełnie inny niż do tej pory. Jeszcze bardziej stonowany, zmęczony życiem. Gdy do tego zestawu dołączymy jeszcze teksty oparte na wstrząsających wydarzeniach z Paryża oraz zagrane na nowo stare najważniejsze utwory z historii scenicznego życia artystki to będziemy mieć ogólny ogląd tej wspaniałej płyty

U.D.O - Steelfactory
Album został dobrze nazwany, ponieważ to prawdziwa kuźnia metalu. Możemy tu usłyszeć zarówno chropowaty głos wokalisty, bardzo dobre riffy i co ważne zmianę warty w metalowym światku. Mianowicie za perkusją zasiada syn lidera. Przyznaję ,że początkowo miałem obawy czy to był dobry wybór, lecz na szczęście te wątpliwości bardzo szybko zostały rozwiane. W efekcie powstał dynamiczny ciekawy krążek.

POLSKA:

LORIEN – Sny moje
Jedyną polską płytą jaka wywarła na mnie pozytywne wrażenie jest „Sny Moje” grupy Lorien. Jej głównym atutem jest oryginalność. Zespól na nowo zdefiniował pojęcie rock/metalu gotyckiego. Nie potrzeba klawiszy z tysiącem efektów być gotykiem. W gotyku liczą się emocje. W tym przypadku z nimi świetnie sobie radzi Inga Habiba wraz z jej tekstami i wokalizami. Jednak przede wszystkim to co znacznie wyróżnia ten zespół od innych to wprowadzenie w swoje szeregi Mistrza od liry korbowej i skrzypiec. Trzeba przyznać, iż Krzysztof Szmytke zna ten fach i doskonale wie jak go wykorzystać. A gdy do tego dołączymy świetne partie basu Darka Goca i gitarę Piotra Kazały i dobrze brzmiącą perkusję Rafała Głogowskiego to otrzymamy album, który spokojnie może się mierzyć z tymi bardzo ciekawymi albumami roku 2018

Robert Cisło:





ŚWIAT:

HIGH ON FIRE – Electric Messiah
Matt Pike z ekipą po raz kolejny udowodnili, że są w doskonałej formie, a High On Fire to solidna marka, na którą wciąż można liczyć. Być może "Mesjasz" nie jest tak przebojowy jak "Luminiferous", ale ogień wciąż płonie. Bardziej surowy od poprzednika, z hardcorowym pazurem – mocy i klasy nie można mu odmówić. Ma również w sobie to magiczne "coś", co powoduje, że słucha się tego albumu z wielką przyjemnością. Co prawda Sleep po wielu latach wydał nową płytę, pretendując tym samym do miana większej atrakcji, korona jednak należy do High On Fire.

YOB – Our Raw Heart
Monumentalne dzieło Mike'a Scheidta, naznaczone jego osobistymi przeżyciami.
Niezwykle mocarny kolos o niesamowitym klimacie. Przygniatający i ostry, lecz nie pozbawiony łagodnych i subtelnych momentów. Tu przygnębienie miesza się z radością, a mrok z nadzieją. Album dopracowany w każdym calu, obok którego nie da się przejść obojętnie. Skomplikowany i niełatwy w odbiorze, ale bardzo ciekawy. Całkowicie pochłania słuchacza i trudno się od niego oderwać.

NACHTMYSTIUM – Resilient
Krótka to rzecz, (zaledwie dwadzieścia pięć minut), lecz jakże interesująca, hipnotyczna i... ładna. Powrót zespołu po dłuższej ciszy, lecz na nieco odmienne tory. „Resilient”, to mroczne i lekko psychodeliczne oblicze melodyjnego black metalu. Spowity senną atmosferą, mocno nasączoną melancholią. Niespieszny, smutny, a nawet lekko rozpaczliwy, a mimo to rewelacyjny w odbiorze.

MASTER – Vindictive Miscreant
Album, który ostatecznie wygrał w niniejszym zestawieniu z kolejną ofensywą na frontach 1 Wojny Światowej czyli ukraińskim 1914 i ich „The Blind Leading The Blind”. „Vindictive Miscreant” to zupełne przeciwieństwo, tego co oferuje ukraiński zespół . Srogi i chwytliwy oldschoolowy death metal, a każdy z szybkich utworów to konkretny cios. Bez wodotrysków i dziwnych upiększeń. To jest to! Najzwyczajniej doskonały.

Jak w ubiegłym roku, tak i teraz warto wspomnieć o kilku ciekawych płytach, które nie załapały się na podium: Philip H Anselmo & The Illegals – „Choosing Mental Illness As A Virtue”, Ministry – „Amerikkkant”, Skeletal Remains – „Devouring Mortality”, UADA – „Cult of a Dying Sun”, Jungle Rot – „Jungle Rot”, Mare – „Ebony Tower”, Black Elephant –„Cosmic Blues”, Nachtlieder – “Lynx”.

POLSKA:


KRIEGSMASCHINE – Apocalypticists
Zdecydowanie najlepsza płyta i za razem największa niespodzianka minionego roku. Black metalowy majstersztyk duetu M. i Darkside, którzy wykonali naprawdę solidną robotę. Posępny, zły i tajemniczy. Pojawił się nagle, bez zapowiedzi, ale przy tak rewelacyjnym wydawnictwie wszelka propaganda jest zupełnie zbędna. Album doskonale broni się sam.

MENTOR – Cults, Crypts And Corpses / HOSTIA – Hostia
Mentor udowadnia, że jego sukces to nie przypadek i ponownie miesza w czarcim kotle wybuchową mieszankę. Hostia zaś zalicza debiut roku w grindowym stylu. Oba albumy różnią się definitywnie, ale mają też wspólny mianownik: szybkie, konkretne i bezkompromisowe. Oba bezczelnie zuchwale dostarczają przedniej zabawy, dalekiej od pompatycznych dąsów.

MORDOR – Darkness…
Kazali na siebie czekać dwadzieścia jeden lat. Udowodnili, że warto było. Najwyższej jakości podróż przez osobliwe odmęty doom i death metalu o niebagatelnym klimacie.

LONKER SEE – One Eye Sees Red
Ani to rock, ani tym bardziej metal. Pokrętny mariaż pozornie łagodnych dźwięków, w których drzemie w moc. Urzeka formą i bogactwem brzmienia. Zatrzymuje na długo.

KŁY –Szczerzenie
Zupełnie inne, nieszablonowe spojrzenie na black metal...o ile można to tym gatunkiem jeszcze określić. Dziwne, pokręcone, niejednolite, zajmujące. Niebanalna plątanina zimnych, ostrych dźwięków i nieposkromionych emocji sprawia, że słucha się tej płyty z dużym zainteresowaniem.

Ponadto tuż za finałową piątką znaleźli się: Symbolical – „Allegory of Death”, Outre – „Hollow Earth”, The Lowest – „Doomed”, Lilla Veneda – „Lilla Veneda”, Voidhanger – „Dark Days Of The Soul”.
Komentarze