29.01.2020
RECENZJE
ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom


Nawigacja
Artykuły » Świeża Krew » MASS INFECTION - 2018 - Shadows Became Flesh
MASS INFECTION - 2018 - Shadows Became Flesh

MASS INFECTION - Shadows Became Flesh


MASS INFECTION - Shadows Became Flesh

1. Ominous Prevision
2. Demise of the Almighty
3. To the Lords of Revulsion
4. Oath to Nothingness
5. Enduring Through the Apocalypse
6. At One with Demon Dreams
7. Spiritual Entropy
8. The Merging of Infinities
9. Shadows Became Flesh

Rok wydania; 2018
Wydawca: Comatose Music
Profil FB





Nowy rok zaczął się dla mnie doskonale, a to za sprawą albumu „Shadows Became Flesh” greckiej hordy Mass Infection grającej brutalny death metal. Jest to czwarte wydawnictwo grupy, lecz niestety nie miałam okazji poznać trzech poprzednich krążków. I w sumie jest czego żałować. Goście nawijają konkretnie – ma być szybko, agresywnie i bez żadnych bezsensownych ruchów. Takich emocji dostarcza mi również debiut Nile. Tutaj również mamy death metalową miazgę, zahaczającą o black metal, ale w idealnych proporcjach. Perkusista wali w bębny jak oszalały, gitarzyści targają struny, a krzykacz dosłownie zabija swoim growlem. Dawno nie słyszałam takiego opętańczego death metalu. Solidnie puścić słuchaczy z dymem – to chyba dobre stwierdzenie opisujące muzykę zawartą na tej płycie. Niespełna 37 minut konkretnej wrzawy i hałasu doskonale nadających się do wkurzania sąsiadów. Bulgoty wokalisty na bank rozszarpią uszy jakiejś natrętnej kobiecinie wtykającej nos w nie swoje sprawy, a jakiś chory staruszek wyląduje na oddziale intensywnej terapii. Death metal Greków zabija w dosłownym znaczeniu tego słowa. Brakowało mi takiego kopa w ostatnim czasie, takiej agresji, złości, nienawiści. Zaletą „Shadows Became Flesh” jest mega brutalność, która towarzyszy słuchaczowi przez cały czas z jednosekundowymi chwilami, by złapać oddech, ale to są tylko ulotne chwile. Nie ma czasu na jakieś fanaberie. Muzycy dają po czaszy tak, że chce się tego słuchać. Zresztą, nazwa zespołu mówi sama za siebie. A do tego świetna okładka i efekt znakomity. Jak ktoś lubi brutalny death metal to łyknie ten album w całości. Nie ma na nim żadnych słabych punktów, jest prosto i na temat, a o to tutaj chodzi. Grecy zmietli z powierzchni ziemi cały naród i prą do przodu. Czekam z utęsknieniem na następne dzieło, które będzie wzorem do naśladowania na ścieżce metalu śmierci. Nie będę przedłużać, bo to zbędne. Płyta krótka, bez pitolenia, z diabelską mocą i co najważniejsze czuć w niej świeżość. Myślę, że fani Suffocation i Nile znajdą coś dla siebie. Ogólnie fani tej odmiany metalu będą zachwyceni. Gorąco polecam w 666 %!!!

10/10

Marta Misiak
Komentarze