25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - S » SICKNEST - 2019 - Chaos Defined
SICKNEST - 2019 - Chaos Defined

SICKNEST - Chaos Defined


SICKNEST - Chaos Defined

1. Chaos Defined - 06:31;
2. Invisible - 07:06;
3. Voices of the Unknown - 08:01;
4. War for Throne - 06:26;
5. Revenge - 07:19;
6. Beyond the Grave - 05:29;
7. Hall of Suicide - 07:40

Rok wydania: 2019
Wydawca: wydanie własne
https://www.facebook.com/SickNest.official





O SickNest w ostatnim czasie słuch nieco zaginął, ponieważ przez dłuższy okres czasu kapela borykała się z luką na stanowisku wokalisty. Doszło nawet do tego, że muzycy występowali w pięcioosobowym, instrumentalnym składzie. W końcu udało im się znaleźć odpowiedniego człowieka w osobie Michała Ewertowskiego, kojarzonego wcześniej z zespołem Deveril. Przygotowany z nim drugi pełnowymiarowy album studyjny właśnie ujrzał światło dzienne.

Jak więc brzmi SickNest na „Chaos Defined”? Cóż, właśnie przekornie do tytułu, bardzo uporządkowanie. Płyta zawiera 7 dopracowanych, ciekawie zaaranżowanych kompozycji. Da się wychwycić tu kilka niewątpliwych inspiracji, ale też nie ma szukania własnego stylu na siłę. Solidna porcja symfonicznego black metalu.

Rzadko chwalę brzmienie klawiszy, ale tutaj jest naprawdę dobre. Nie jest ani zbyt cukierkowe i nachalne, ani też sztucznie dociążane. Idealnie uzupełnia się z odpowiednio ciężkimi, ale również klarownymi gitarami. Bębniarz uwija się jak w ukropie serwując nam motoryczną pracę na dwie stopy, raz po raz wtrącając blasty i nieoczekiwane zmiany tempa.

Moi osobiści faworyci to „Beyond The Grave” oraz otwierający płytę numer tytułowy. W pierwszym z nich nowy frontman wykrzykuje kolejne frazy hasłowo na tle maszynowego wręcz podkładu. Lubię takie zabiegi, gdy wokal leci w poprzek riffu, zwłaszcza właśnie w kręgach metalu ekstremalnego, gdzie wychodzi to najefektowniej. Natomiast początek drugiego, będący jednocześnie wstępem całego albumu przywodzi na myśl katowanego przeze mnie ostatnio Ghosta. Wyróżnia się jeszcze wieńczący całość „Hall Of Suicide”, w którym Michał najlepiej demonstruje swoją wokalną wszechstronność wplatając między wrzaski nieco czystego śpiewu.

W ogólnym pojęciu „Chaos Defined” to bardzo równa i spójna płyta. Ukazuje kapelę jako młodych zdolnych, którzy naprawdę znają się na swoim rzemiośle, mają serce do grania i chcą nam coś udowodnić.

8,5/10

Patryk Pawelec
Komentarze