25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - O » OVERKILL - 2019 - The Wings Of War
OVERKILL - 2019 - The Wings Of War

OVERKILL - The Wings Of War


OVERKILL - The Wings Of War

01. Last Man Standing
02. Believe In The Fight
03. Head Of A Pin
04. Bat Shit Crazy
05. Distortion
06. A Mother's Prayer
07. Welcome To The Garden State
08. Where Few Dare To Walk
09. Out On The Road-Kill
10. Hole In My Soul

Rok wydania: 2019
Wydawca: Nuclear Blast
http://wreckingcrew.com




Nowy album OVERKILL z jednej strony jest dokładnie tym czego można się po zespole spodziewać. Z drugiej strony sięga w takie pokłady brzmień i ekspresji wykorzystywanych przez zespół przez lata, że mimo tego że od pierwszego przesłuchania miałem wyrobione o nim zdanie, nie byłoby wcale złym pomysłem podejście do opisania jego zawartości na zasadzie track-by-track. Jako jednak że nie hołduję tej konwencji, postaram się odejść krok wstecz i opisać temat bardziej impresjonistycznie.

Wspomniałem że zespół sięga tu po środki wyrazu które już stosował. Od wstępniaka, który jako żywo kojarzy mi się z intro do "Necroshine", przez galopady i młócki, oraz pokłady melodii przeplatane wrzaskami. Bas raz dudni, innym razem wygrywa patenty bardziej progresywne. Perka szyje niby ostro do przodu ale nie tylko proste patenty. Solówek mamy również w sam raz. Lubią przejść we flażoletowe piski, ale i bywa że z popisówki rodzi się fajny motyw melodyczny. Mamy więc tu kupę rytmicznych patentów, przy których gwarantuję, że powstanie mosh pit, jak i momentów, gdzie publiczność będzie chóralnie wykrzykiwała kolejne frazy (przy tej okazji obstawiam "Distortion" jako koncertowego pewniaka). Raz otrzymujemy podrasowany Motorhead, innym razem (w tym przypadku również tematycznie) zapachniało Anthraxem. Mam na myśli "Welcome To The Garden State", który ewidentnie mógłby być hitem ekipy Scotta Iana. Fajne jest to że te pięćdziesiąt minut mija przy tej muzyce jak z bicza strzelił. Nie mamy czasu się nudzić. Zresztą końcówka również trzyma poziom. Wystarczy wspomnieć że jeden z moich faworytów to trzeci od końca "Where Few Dare To Walk". Świetny kawałek, bardziej zakręcony i wielowątkowy. To co mi się tu podoba, oprócz niewątpliwych walorów energetycznych, to brzmienie albumu. Overkill nie dość że wysmażył garść kompozycji na miarę thrashu 21 wieku, to jeszcze brzmiących jak trzeba. Zawiera dostatecznie dużo brudu, a jednocześnie jest czyste jak żyleta i klarowne.

Na koniec wrócę do pierwszego akapitu, bo być może to właśnie powinno być rozpatrywane na zasadzie zarzutu. Nowojorczycy zaprezentowali album taki jakiego oczekiwaliśmy. Tylko tyle, albo aż tyle. Prawdą jest że zespół jest na fali i kolejne płyty nie odstają od siebie jakościowo, więc może lepsza stagnacja na wysokim poziomie niż sinusoida?

8/10

Piotr Spyra
Komentarze