25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » POKERFACE - 2017 - Game On
POKERFACE - 2017 - Game On

POKERFACE - Game On


POKERFACE - Game On

1. The Bone Reaper - 04:22;
2. The Fatal Scythe - 03:44;
3. Play or Die - 03:37;
4. Blackjack - 03:38;
5. Straight Flush - 04:07;
6. Cry. Pray. Die. - 03:43;
7. Creepy Guests - 04:26;
8. Bow! Run! Scream! - 03:57;
9. Jackpot - 04:33;
10. Game On - 03:58

Rok wydania: 2017
Wydawca: M & O Music
https://pokerfacerus.bandcamp.com/





Zwolennicy Nocnego Kochanka bronią go niezbitym wg siebie argumentem, że to przecież zespół z ogromnym dystansem do siebie. Cóż, ja uważam, że o wiele większym przejawem owego dystansu, niż śpiewanie o kebabach, tanim alkoholu i łatwych panienkach jest zaczerpnięcie nazwy dla poważnej, thrashowo/deathowej kapeli z tytułu utworu gwiazdki cukierkowego popu, Lady Gagi. Prosto z Moskwy nadeszła do mnie przesyłka z drugim albumem grupy Pokerface.

Płyta „Game On”, podobnie jak 98% albumów w tej konwencji nie przynosi niczego świeżego. Jednak po zespołach parających się akurat tym podgatunkiem metalu nie tego się oczekuje. Tutaj bardziej skupiamy się na ocenie umiejętności technicznych poszczególnych muzyków oraz na przejrzystości danego materiału. Wiadomo przecież, że gdy jakość nagrania nie spełnia pewnych standardów brzmieniowych, to wszystko zlewa się w niesłuchalną papkę. Na tym albumie ani do brzmienia gitar, ani sekcji rytmicznej nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystkie instrumenty mają odpowiednie natężenie w miksie. Słychać też, że każdy z muzyków zna się na swoim rzemiośle. Uwagi mogę mieć jedynie do wokalistki, której czysty śpiew/scream jest, co tu dużo mówić, mierny. Growle idą jej zdecydowanie lepiej, powinna się skupić wyłącznie na nich.

Gdybym miał wyróżnić jakieś swoje ulubione utwory z tego zestawu to byłyby to „The Fatal Scythe”, „Creepy Guests” i może „Jackpot”. Pierwszy z nich po prostu najlepiej zapada w pamięć, a to za sprawą wokalu akcentującego kolejne sylaby unisono z uderzeniami perkusji. Drugi to jedyny numer na tej płycie, w którym czysty wokal nie razi aż tak bardzo. Zaś w trzecim mamy fajne przejścia i niepokojące intro kojarzące się z tym, które zdobi „213” Slayera.

W ogólnym rozrachunku muzyka Pokerface jest takim, z braku lepszego słowa, normalnym metalem, do którego od czasu do czasu można wrócić. Jak grupa prezentuje się na żywo przekonam się już wkrótce, gdyż 29 marca w ramach tegorocznej europejskiej trasy zagości ona w niedalekim mi czeskim Frydku-Mistku.

7/10

Patryk Pawelec
Komentarze