13.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - R » RUDESS, JORDAN - 2019 - Wired For Madness
RUDESS, JORDAN - 2019 - Wired For Madness

JORDAN RUDESS - Wired For Madness


JORDAN RUDESS - Wired For Madness

1. Wired for Madness, Pt 1
2. Wired for Madness, Pt 2
3. Off the Ground
4. Drop Twist
5. Perpetual Shine
6. Just Can't Win
7. Just for Today
8. Why I Dream

Rok wydnia: 2019
Wydawca: Music Theories Recordings
https://www.jordanrudess.com/




To bardzo owocny rok dla klawiszowca Dream Theater. W lutym ukazała się nowa płyta jego macierzystego zespołu, a już w kwietniu swoją premierę ma solowy album Jordana Rudessa. Do jego realizacji nasz wirtuoz grających „powierzchni płaskich” zaangażował spore grono znanych i cenionych, a może raczej należałoby powiedzieć, wybitnych muzyków. Na liście gości znaleźć można takie nazwiska jak m.in: James LaBrie (Dream Theater) - wokal, Vinnie Moore - gitara, Guthrie Govan (Asia, GPS, Steven Wilson, The Aristocrats) - gitara, Joe Bonamassa - gitara, John Petrucci (Dream Theater) - gitara, Marco Minnemann (Mike Keneally, Steven Wilson, The Aristocrats) - perkusja, Rod Morgenstein - perkusja, Elijah Wood - perkusja. Szczególnie robi duże wrażenie robi znamienite grono gitarzystów.

Mimo tak szacownego grona cenionych gitarzystów, nie jest to płyta, na której dominować będą piękne gitarowe solówki. Nie zapominajmy, że jest to wszak album wirtuoza klawiatury i oczywiście klawisze odgrywają tutaj główną rolę. Jeżeli zaś chodzi o muzyczną stylistykę, jest to płyta dosyć różnorodna. W części pierwszej albumu, znalazła sie podzielona na dwie części, rozbudowana kompozycja tytułowa „Wired for Madness”. Początek utrzymany jest w stylu fusion, łączącym elementy ostrzejszego rocka z jazzową estetyką. To idealna muzyczna porcja dla zwolenników takich zespołów jak Planet X, Niacin, czy projektu Liquid Tension Experiment, współtworzonego niegdyś przez Rudessa. Po szalonych, szybkich instrumentalnych wariacjach, znalazło się również miejsce na zwolnienie i wokalną partię kolegi z obozu Dream Theater Jamesa LaBrie. Część druga suity jest bardziej symfoniczna. Rozrzut stylistyczny jest tutaj również ogromny. Z każdą kolejną chwilą wszystko się zmienia: tempo, barwa, klimat. Czasami nie sposób nadążyć za pomysłami czarodzieja Rudessa (chwilami artysta stylistycznie bliski jest temu, co preferuje ukraiński klawiszowca Antony Kalugin - Karfagen, Sunchild)

Po przeładowanej muzycznymi pomysłami, czasami oszałamiającej a czasami po prostu szalonej suicie „Wired for Madness”, przyszła pora na krótszą formę muzyczną. „Off the Ground”, jest dowodem na to, że Rudess dobrze radzi sobie również za mikrofonem. Jest to nic innego, jak po prostu bardzo przyjemna piosenka. W kolejnych utworach: „Drop Twist” i „Perpetual Shine”, muzyk wraca do stylu fusion i swoich charakterystycznych, mega szybkich klawiszowych galopad. Na płycie znalazło się również miejsce na przesiąknięty bluesem utwór „Just Can't Win”. I kolejna bardzo przyjemna piosenka - „Just for Today”, utrzymana w muzycznych klimatach The Alan Parsons Project. „Why I Dream” wieńczący płytę, to bardzo zwiewne połączenie piosenkowej formy, klawiszowego kunsztu z jazzowymi smaczkami.

Jest to bez wątpienia solidny album, jednak bardzo rozchwiany stylistycznie, niczym koszyk z zakupami w hipermarkecie. Gdyby artysta zdecydował sie wydać dwie płyty: taką wirtuozerską, klawiszową i taką z fajnymi piosenkami jak: „Off the Ground” i „Just for Today”, pewnie chciałbym ustawić na mojej półce płytami obie, ale bardziej ucieszyła by mnie ta druga.

7,5/10

Marek Toma





Komentarze