13.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - O » OMEGA DIATRIBE - 2018 - Trinity
OMEGA DIATRIBE - 2018 - Trinity

OMEGA DIATRIBE - Trinity


OMEGA DIATRIBE - Trinity

01. Souls Collide
02. Filius Dei
03. Trinity
04. Spinal Cord Fusion
05. Divine Of Nature
06. Replace Your Fear
07. Oblation
08. Chain Reaction
09. Denying Our Reality
10. Compulsion
11. Wraith
12. Tukdam

Rok wydania: 2018
Wydawca: Metal Scrap Records
https://www.omegadiatribe.com/





Przetasowałem nieco płyty w kolejce do opisania i padło na grupę OMEGA DIATRIBE i ich ostatni (jak się nie mylę, to trzeci) krążek zatytułowany „Trinity”. Od razu zaznaczę, że jest to muzyka skierowana głównie dla zwolenników nowoczesnego metalu w ewidentnie energetycznym wydaniu, ale po kolei.

Zespół pochodzi w Węgier, a muzyka jaką tworzy to nic innego jak wybuchowa mikstura w nowomodnym wydaniu. Czuć naleciałości m.in. takich gatunków jak djent, metalcore, death/groove metal itp. Panowie bezwzględnie upodobali sobie nokautowanie dźwiękami, a przynajmniej tego by pewnie sobie życzyli. No cóż, pod względem mocy i ciężaru „Trinity” imponuje; materiał brzmi tak jak trzeba, spełniając wszelkie obowiązujące standardy - pod tym względem nie się do czego przyczepić. Znowu pod względem samych pomysłów, można trochę pogrymasić. Chodzi przede wszystkim o ascetyczną melodyjność, która praktycznie do zera niweluje ogólną przyswajalność. Fakt, kompozycje są energetyczne, urozmaicone i dzieje się w nich sporo, ale brakuje elementów/momentów zapadających w pamięć. Jedenaście kawałków, które zawiera „Trinity” to ponad 50-minutowa burza drapieżnych dźwięków, praktycznie bez chwili wytchnienia. Po jej przejściu człowiek zastanawia się, co to u licha było?! To tak jakby przeżyć coś gwałtownego i nie wiele z tego pamiętać. Może bredzę, ale właśnie takie odczucia towarzyszyły mi przy okazji rozpoznania premierowego materiału OMEGA DIATRIBE. Zespół mimo wszystko nie gna bez opamiętania wg reguły „byle szybciej” i często stosuje wolne i średnie tempa, a wtedy tonażowość kompozycji staje się jeszcze większa. Dominują „rwane” motywy podbijane przez precyzyjną pracę sekcji rytmicznej (mocna strona zespołu) zespoloną z równie laboratoryjnym riffowaniem. Nie brakuje też momentów, gdzie partie gitar zostały zminimalizowane. Niezależnie od tego nad całością rozpościera się drapieżny wydzior wokalisty, który poza nielicznymi wyjątkami (od czasu do czasu można natrafić na czyste linie wokalne) preferuje ekstremalne środki wyrazu.

Jeżeli chodzi o kwestie wizualne, „Trinity” prezentuje się całkiem nieźle i to nie tylko, jeżeli chodzi o frontowy tribal (tak to się chyba nazywa w terminologii tatuażystów...), ale również zawartość dołączonej książeczki. W jej wnętrzu wykorzystano szereg zdjęć rentgenowskich (plus ujęcie nuklearnej eksplozji), na których daje się dojrzeć obecność ciał obcych w prześwietlanych częściach ciała (gdzieś już to widziałem...). Wszystko zostało odpowiednio rozplanowane, a zawarte informacje zostały przedstawione w sposób czytelny i tutaj też nie ma powodów do narzekań. Duży plus za obwodowy „nadruk” na spodniej części płyty (niektóre wydawnictwa Metal Scrap mają takowe zdobienia).

Myślę, że „Trinity” przypadnie do gustu osobom lubującym się w nowoczesnych formach cięższych odmian metalu. Nie jest to, co prawda muzyka oryginalna i specjalnie odkrywcza, bo podobnych kapel tworzących tego typu dźwięki jest cała masa. Tym niemniej od przybytku głowa nie boli i skoro ktoś sympatyzuje z takimi stylizacjami i ma gdzieś oryginalności, a liczy się dla niego muzyczny cios w twarz, to nowa propozycja wydawnicza OMEGA DIATRIBE jest właśnie dla niego!

7/10

Marcin Magiera

Komentarze