04.08.2020
RECENZJE
KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » KAT - 2019 - Without Looking Back
KAT - 2019 - Without Looking Back

KAT - Without Looking Back


KAT - Without Looking Back

1. Black Night In My Chair
2. Poker
3. Medival Fire
4. The Race For Life
5. Flying Fire
6. Wild
7. Walls Of Whispers
8. Let There be Fire
9. More
10. The Promised Land

Rok wydania: 2019
Wydawca: Pure Steel Records
https://www.facebook.com/KATofficialprofile/





KAT stara się nie spoglądać przez ramię. Zostawia za sobą dość sporą spuściznę i buduje swoją nowożytną historię bez odcinania kuponów od wcześniejszych zasług - to się chwali. Naturalnie zanim sięgniemy po nowy krążek ekipy dowodzonej przez Piotra Luczyka, gdzieś z tyłu głowy czai się podejrzliwość. Czy to czasem nie jest zasłona dymna. No bo - jak to możliwe? Z drugiej strony "Mind Cannibals" był już krokiem naprzód. Tym razem zgodnie z zapowiedziami otrzymujemy materiał jeszcze bardziej osadzony w klimatach melodyjnego heavy. Dziesięć kawałków, których kapitalnie się słucha. Jest melodia, riff, soczyste solówki, pazur. Naprawdę, nawet jeśli ktoś będzie bardzo przekorny nie ma się do czego przyczepić, bo materiał jest spójny i jako całość fajnie trzyma się kupy.

Naturalnie pierwszym elementem na który zwrócimy uwagę w tym przypadku jest wokalista. Qbek Weigel dysponuje lekko zachrypłym wokalem z mocną górą. Są momenty kiedy przyrównałbym jego frazy do głosu Macieja Taffa, no może w nieco wyższym wydaniu. W chwilach spokojniejszych z kolei (w tym w bardziej balladowatym kawałku wieńczącym album) jego wokalizy przypominają mi M. Shadows'a. Myślę, że to dobre rekomendacje.
Jednakże w tym przypadku ważne są same kompozycje, bo musicie być świadomi że KAT A.D. 2019 to kapela heavy metalowa. Zgodnie z deklaracją na okładce nie znajdziemy tu thrashowego cięcia. Jest za to power i kapitalne brzmienie. Riffy są mniej agresywne a bardziej mięsiste, ale tego moglibyśmy się spodziewać po mistrzu ceremonii... dociekliwi wiedzą o zaangażowaniu Luczyka w temat Cover Festiwalu i wiedzą że dobrze czuje się zarówno w repertuarze klasycznego rocka jak i bluesujących patentach. Wypadałoby powiedzieć parę ciepłych słów o sekcji, skoro już komplementuję poszczególne partie. Tymczasem ten materiał jest tak skonstruowany, że ani Adam, ani Mariusz nie wysuwają się na czoło. Tworzą jednak podwaliny pod dziesięć porządnych mocnych metalowych kawałków. Brzmienie basu i bębnów jest takie jak powinno być. Bez przesadnego maidenowskiego klangowania i z fajnie wybrzmiewanymi blachami.

W zapowiedziach czytaliśmy że nowemu materiałowi KAT bliżej do dokonań RAGE, ACCEPT czy SODOM niż do wczesnej METY (końcówka to już moja interpretacja). Ja, skoro już przy okazji "The Promised Land" złapałem się pazurami porównania z AVENGED SEVENFOLD obstawałbym przy tej opinii, zresztą rockowy groove spod znaku BLACK RIVER to też dobry kierunek skojarzeń. Możliwe że "Without looking back" spodoba się bardziej zwolennikom ewolucji i tym którym "Mind Cannibals" przypadł do gustu. Jeśli macie klapki na oczach i uważacie, że liczą się tylko "szóstki", możecie odpuścić sobie tą płytę. Wydaje mi się że nowy materiał to deklaracja zespołu iż nie do końca zależy mu przypodobanie się takiemu odbiorcy. Jeśli natomiast melodyka "Oddechu" to już bardziej wasze klimaty a przy tym macie świadomość upływającego czasu - ten materiał was zauroczy. Podobnie jak KAT - nie oglądając się za siebie delektuję się nowym krążkiem. Czego i wam życzę.

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze