18.06.2019
RECENZJE

• IVY - Chwile
• ECLIPSE - Archetypal Grief
• SYMPHONY OF SYMBOLS - Historiocriticism
• KAT - Without Looking Back
• XIII STOLETĺ - Frankenstein
• CRYPT SERMON - Out of the Garden
• DUFF McKAGAN - Tenderness
• LION SHEPHERD - III
• COMA - Sen o 7 Szklankach
• KISS - Destroyer
• NIGHTWISH - Wishmaster
• OMEGA - 10000 Lepes
• LOONYPARK - Deep Space Eight
• DEATH ANGEL - Humanicide
• INNER RIVAL - Inner Rival
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław
• CRADLE OF FILTH, ACOD - Warszawa
• GALLILEOUS, DEVIL IN THE NAME - Piekary Śląskie
• LENNY KRAVITZ - Łódź
• DUSTIN ARBUCKLE - Chorzów
• SBB - Chorzów
• THE IRON MAIDENS - Kraków
• BATTLE BEAST, ARION - Poznań
• RPWL - Piekary Śląskie

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles

POLECAMY

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » KAT - 2019 - Without Looking Back
KAT - 2019 - Without Looking Back

KAT - Without Looking Back


KAT - Without Looking Back

1. Black Night In My Chair
2. Poker
3. Medival Fire
4. The Race For Life
5. Flying Fire
6. Wild
7. Walls Of Whispers
8. Let There be Fire
9. More
10. The Promised Land

Rok wydania: 2019
Wydawca: Pure Steel Records
https://www.facebook.com/KATofficialprofile/





KAT stara się nie spoglądać przez ramię. Zostawia za sobą dość sporą spuściznę i buduje swoją nowożytną historię bez odcinania kuponów od wcześniejszych zasług - to się chwali. Naturalnie zanim sięgniemy po nowy krążek ekipy dowodzonej przez Piotra Luczyka, gdzieś z tyłu głowy czai się podejrzliwość. Czy to czasem nie jest zasłona dymna. No bo - jak to możliwe? Z drugiej strony "Mind Cannibals" był już krokiem naprzód. Tym razem zgodnie z zapowiedziami otrzymujemy materiał jeszcze bardziej osadzony w klimatach melodyjnego heavy. Dziesięć kawałków, których kapitalnie się słucha. Jest melodia, riff, soczyste solówki, pazur. Naprawdę, nawet jeśli ktoś będzie bardzo przekorny nie ma się do czego przyczepić, bo materiał jest spójny i jako całość fajnie trzyma się kupy.

Naturalnie pierwszym elementem na który zwrócimy uwagę w tym przypadku jest wokalista. Qbek Weigel dysponuje lekko zachrypłym wokalem z mocną górą. Są momenty kiedy przyrównałbym jego frazy do głosu Macieja Taffa, no może w nieco wyższym wydaniu. W chwilach spokojniejszych z kolei (w tym w bardziej balladowatym kawałku wieńczącym album) jego wokalizy przypominają mi M. Shadows'a. Myślę, że to dobre rekomendacje.
Jednakże w tym przypadku ważne są same kompozycje, bo musicie być świadomi że KAT A.D. 2019 to kapela heavy metalowa. Zgodnie z deklaracją na okładce nie znajdziemy tu thrashowego cięcia. Jest za to power i kapitalne brzmienie. Riffy są mniej agresywne a bardziej mięsiste, ale tego moglibyśmy się spodziewać po mistrzu ceremonii... dociekliwi wiedzą o zaangażowaniu Luczyka w temat Cover Festiwalu i wiedzą że dobrze czuje się zarówno w repertuarze klasycznego rocka jak i bluesujących patentach. Wypadałoby powiedzieć parę ciepłych słów o sekcji, skoro już komplementuję poszczególne partie. Tymczasem ten materiał jest tak skonstruowany, że ani Adam, ani Mariusz nie wysuwają się na czoło. Tworzą jednak podwaliny pod dziesięć porządnych mocnych metalowych kawałków. Brzmienie basu i bębnów jest takie jak powinno być. Bez przesadnego maidenowskiego klangowania i z fajnie wybrzmiewanymi blachami.

W zapowiedziach czytaliśmy że nowemu materiałowi KAT bliżej do dokonań RAGE, ACCEPT czy SODOM niż do wczesnej METY (końcówka to już moja interpretacja). Ja, skoro już przy okazji "The Promised Land" złapałem się pazurami porównania z AVENGED SEVENFOLD obstawałbym przy tej opinii, zresztą rockowy groove spod znaku BLACK RIVER to też dobry kierunek skojarzeń. Możliwe że "Without looking back" spodoba się bardziej zwolennikom ewolucji i tym którym "Mind Cannibals" przypadł do gustu. Jeśli macie klapki na oczach i uważacie, że liczą się tylko "szóstki", możecie odpuścić sobie tą płytę. Wydaje mi się że nowy materiał to deklaracja zespołu iż nie do końca zależy mu przypodobanie się takiemu odbiorcy. Jeśli natomiast melodyka "Oddechu" to już bardziej wasze klimaty a przy tym macie świadomość upływającego czasu - ten materiał was zauroczy. Podobnie jak KAT - nie oglądając się za siebie delektuję się nowym krążkiem. Czego i wam życzę.

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze