27.05.2020
RECENZJE
RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » ANVIL - 2018 - Pounding the Pavement
ANVIL - 2018 - Pounding the Pavement

ANVIL - Pounding the Pavement


ANVIL - Pounding the Pavement

1. Bitch in the Box
2. Ego
3. Doing What I Want
4. Smash Your Face
5. Pounding the Pavement
6. Rock That Shit
7. Let It Go
8. Nanook of the North
9. Black Smoke
10. World of Tomorrow
11. Warming Up
12. Don’t Tell Me

Rok wydania: 2018
Wydawca: Steamhammer






Kanadyjski Anvil działa nieprzerwanie od 1981 roku. Z tak bogatej dyskografii mam tylko „Pounding the Pavement” sprzed roku. Dopiero od niedawna, ale mam. Długo jednak zwlekałam, by tego posłuchać, a kiedy płyta wylądowała w odtwarzaczu to wszystko się wyjaśniło: klasyczny hard ‘n’ heavy tyle, że w marnym wykonaniu.

Zaczynamy od „Bitch in the Box” - pierwsze riffy mówią o heavy metalu, mocno zakorzenionym w Judas Priest i Accept. Są to akurat grupy przeze mnie nielubiane, a wykonanie Anvil jest do nich bardzo zbliżone. „Ego” to rock and rollowy numer, mknie szybko, ale nie ma w nim niczego ciekawego. Sex, drugs & rock and roll. „Doing What I Want” brzmi jak fałszywy hard rock. Nie ma tutaj mocy, która w tej muzyce jest najważniejsza. „Smash Your Face” to kolejny krok wstecz. Heavy metalowe gitary może brzmią fajnie, ale jeśli chodzi o cały utwór to jest mało przejrzysty, nie wyróżnia się żadną zaletą. Tytułowy kawałek to instrumentalny majstersztyk. Przez te 3 minuty nie trudno się nudzić. „Rock That Shit” ponownie wita nas hard rockowym pazurem. Potem jest odrobinę lepiej, ale to i tak kropla w morzu, więc pastwić się nie będę. „Let It Go” ciągnie za sobą resztki rock and rolla, który ledwo się trzyma na nogach. „Nanook of the North” to 6 minut marnej jakości rockowo-metalowej muzyki. Za to „Black Smoke” wystrzelił szybkim rock and rollem. Szybkość wysuwa się na pierwszy plan i to dodaje siły do działania. „World of Tomorrow” to niczym niewyróżniająca się piosenka, więc przejdę do „Warming Up”, które opętańczo sunie do przodu, ale nie robi tego w sposób ciekawy i interesujący. „Don’t Tell Me” jako bonus się nie sprawdza. Nie ma nawet sensu wypisywania wad mu towarzyszących.

Kanadyjczycy nie popisali się na „Pounding the Pavement”. Muzyka jest wtórna, pozbawiona oryginalności i klasy. Ocena będzie niska, bo i sam album jest słaby. W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak posłuchać innych płyt Anvil, bo ta nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia.

2/10

Marta Misiak
Komentarze