25.01.2020
RECENZJE
ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - O » OCTOBER TIDE - 2019 - In Splendor Below
OCTOBER TIDE - 2019 - In Splendor Below

OCTOBER TIDE - In Splendor Below


OCTOBER TIDE - In Splendor Below

1. I, the Polluter
2. We Died in October
3. Ögonblick Av Nåd
4. Stars Starve Me
5. Our Famine
6. Guide My Pulse
7. Seconds
8. Envy the Moon

Rok wydania: 2019
Wydawca: Agonia Records
http://octobertide.net/





Najnowsza propozycja szwedzkiego reprezentanta doom/death metalu, grupy OCTOBER TIDE. Sprawia, że mimo lata, za jej przyczyną daje się odczuć na plecach powiew jesiennej aury.

"In Splendor Below" to już szóste wydawnictwo tejże formacji, ale pierwsze nagrane w odmienionym składzie. I jeżeli ktoś myśli, że panowie poszli w kierunku bardziej przyswajalnych form "ładniejszego" grania, niech spojrzy na samo logo. To wyraźny sygnał tego, że OCTOBER TIDE ciągnie do muzycznego podziemia, z dala od obecnie panujących trendów. Premierowe kompozycje są tego niezbitym dowodem; mają w sobie tyle światła co zakopana pod ziemią szczelnie zamknięta trumna. Oprócz nieprzeniknionego mroku emanują chłodem, grobową atmosferą. Myślę, że nikt nie poczuje się urażony jak wspomnę ostatnie oblicze PARADISE LOST - tak, Szwedzi poruszają się w podobnych klimatach, ale w ich przypadku daje się wyczuć większą szczerość, naturalność. Do tego można dodać depresyjno - melancholijny sznyt, który od lat jest obecny w twórczości grupy KATATONIA, z tą jednak różnicą, że twórcy „Winged Waltz” są dalecy od łagodzenia brzmień. Również i sama okładka, na której widnieje jakby zmumifikowana zjawa/duch na tle leśnego pejzażu, dławi jakiekolwiek przebłyski radości. Nie inaczej mają się sprawy jeżeli chodzi o całościową oprawę wizualną - forma oraz projekt tekturowego opakowania (oraz książeczki) dokładnie wpisują się w ponury klimat, którego dopełnienie stanowią depresyjne dźwięki. Osiem utworów, jakie zwiera "In Splendor Below" to nic innego jak doomowa przeprawa przez morze goryczy i smutku. Próżno tu szukać pokrzepienia duszy, pozytywnej iskry, bo te elementy w tym przypadku zostały całkowicie wyparte. Co prawda pojawiają się delikatniejsze wtrącenia, nastrojowe zagrania, ale ich rola ogranicza się w zasadzie do budowania specyficznej atmosfery utrzymanej w odcieniach szarości. Również i same melodie, których chwytliwość jest raczej stonowana, nie tryskają emocjonalnym optymizmem. Muzyczna mgła dźwięków wspierana jest przez drapieżne wokale nadające całości jeszcze większej posępności i mniej przyjaznego oblicza. Zespół nie wykazuje skłonności do pośpiechu, powolnie sunie do przodu wedle własnego uznania, od czasu do czasu oferując słuchaczowi rytmiczne zmiany, instrumentalne smaczki tudzież gitarowe solo, co ma miejsce chociażby przy okazji dość urozmaiconego "Reckless Abandon".

Myślę, że każdy kto lubi pławić się w rozległości metalowego mroku, pogrzebowej melancholii, słuchając "In Splendor Below" poczuje się jak ryba w wodzie. OCTOBER TIDE nie porywa się na odkrywanie nowych lądów, eksperymentowanie. Panowie zdecydowali się na zgłębianie grobowości własnego oblicza i to wychodzi im naprawdę nieźle. Jestem przekonany, że szósty "długograj" Szwedów uplasuje się w ścisłej czołówce jeżeli chodzi o tegoroczne premiery o doomowej specyfice.

8/10

Marcin Magiera



Komentarze