27.01.2020
RECENZJE
ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - D » DEEP PURPLE - 2019 - Live Newcastle 2001
DEEP PURPLE - 2019 - Live Newcastle 2001

DEEP PURPLE - Live Newcastle 2001


DEEP PURPLE - Live Newcastle 2001

1. Woman From Tokyo
2. Ted The Mechanic
3. Mary Long
4. Lazy
5. No One Came
6. Black Night
7. Sometimes I Feel Like Screaming
8. Fools
9. Perfect Strangers
10. Hey Cisco
11. When A Blind Man Cries
12. Smoke On The Water
13. Speed King/Good Times
14. Hush
15. Highway Star

Rok wydania: 2019
Wydawca: earMUSIC
http://www.deeppurple.com/





Bogata koncertowa dyskografia legendy rocka powiększyła się ostatnio o kolejną pozycję. Panowie postanowili poszperać w archiwach i przygotować dla fanów Limited Edition Series, czyli serię koncertowych albumów z różnych okresów działalności. Na pierwszy ogień – australijski występ zespołu sprzed osiemnastu lat.

Szata graficzna dość ascetyczna (przypomina koncertowe albumy wydawane swego czasu przez Pearl Jam), każdy egzemplarz płyty posiada swój numer (co pewnie sprawi frajdę kolekcjonerom).

Pora przejść do muzyki. Purple grali wtedy w składzie Gillan – Glover – Morse – Lord – Paice. Ostatną – wówczas – płytą studyjną zespołu był średni „Abandon”, ale akurat utworów z tego materiału w setliście nie uświadczymy. Mamy za to aż trzech reprezentantów „Purpendicular”, pierwszego krążka nagranego z Morse'm w roli gitarzysty. Cieszy zwłaszcza obecność „Sometimes I Feel Like Screaming”. I to jeszcze w bezpośrednim sąsiedztwie klasycznego, zagranego w mocno wydłużonej wersji „Fools”! Ponad dwie dekady dzielą te utwory, ale piękno i moc takie same...

Purple postanowili jednak trochę pokombinować i … mam z tym mieszane uczucia. Zaprosili bowiem do współpracy sekcję dętą. Gdyby partie dęciaków wzbogaciły swingujące lub funkowe kawałki z „purpurowego” repertuaru Purpli – byłoby w porządku (vide: „Hey Cisco”). Ale kiedy nagle podczas zwrotek mojego ukochanego „Perfect Strangers”, ni stąd ni zowąd pojawiają się trąby – dostaję wysypki... To samo dotyczy również ślicznej ballady „When A Blind Man Cries”, która otwiera drugi dysk wydawnictwa. Lepsze jest wrogiem dobrego, chciałoby się zakrzyknąć...

Oprócz dęciaków, weterani zaprosili również tamtego wieczoru na scenę australijskiego wokalistę Jimmy'ego Barnesa. Smaczku dodaje fakt, że Barnes był w gronie kandydatów do … zastąpienia Iana Gillana, po jego drugim odejściu ze składu Purpli. Jeden z najpopularniejszych i najbardziej cenionych artystów na Antypodach pojawia się w „Speed King” (czy też w wiązance rock'n'rollowych kawałków, która zostaje w niego wpleciona), rozbudowanym do ponad kwadransa. Jego głos słychać także w pomnikowym „Highway Star”, który efektownie kończy ten koncert (tutaj mamy jeszcze jednego gościa – Iana Mossa, kolejną znaczącą postać australijskiego rocka).

Ciekawa setlista, bo oprócz żelaznych punktów Purpurowych koncertów („Smoke on The Water”, „Black Night”) są rzeczy nieoczywiste („Mary Long”, „No One Came”, „Fools”). Bardzo dobra forma zespołu z wokalistą włącznie (dobrze, że zachowano dowcipne zapowiedzi utworów i przekomarzanie się Gillana z publicznością). Tylko te dęciaki... Ale Purple to Purple, po ich koncertową płytę zawsze warto sięgnąć. Do czego fanów zespołu chyba nie muszę specjalnie namawiać...

7/10

Robert Dłucik
Komentarze