14.11.2019
RECENZJE

• RHAPSODY - Dawn of Victory
• FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains
• YOGI LANG - A Way Out Of Here
• MYSTHICON - Into the Dark (EP.)
• ALHENA - Breaking the Silence...by Scream
• ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon
• JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House
• GHOST - Infestissumam
• NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted
• MILLENIUM - The Web
• FRONTBACK - Don't Mind the Noise
• VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead
• COCHISE - Exit: A Good Day To Die
• PULL THE WIRE - Sztuka Przemijania
• V/A - Generation Axe
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROG THE NIGHT V - Łódź
• SOEN - Warszawa
• CLOSTERKELLER - Kraków
• RETROSPECTIVE, STARSABOUT, MAU&SCHNELLA - Piekary śląskie
• STEVE BOLTON, TAKAKARMA - Piekary Śląskie
• INO ROCK FESTIVAL - Inowrocław
• SCORPIONS - Gliwice
• RAMMSTEIN - Chorzów
• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• RUMORE
• SETHEIST - Maksymina Kuzianik
• RUNIKA - Adrianna ''Aminae'' Janusz
• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox
• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted - Review
• FRONTBACK - Don't Mind the Noise - Review
• WARBELL - Plague - Review
• SETHEIST - Maksymina Kuzianik - Interview
• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox - Interview
• POKERFACE - Xen Ritter - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » BONAMASSA, JOE - 2019 - Live At The Sydney Opera House
BONAMASSA, JOE - 2019 - Live At The Sydney Opera House

JOE BONAMASSA - Live At The Sydney Opera House


Bonamassa

1. This Train
2. Mountain Climbing
3. Drive
4. Love Ain't A Love Song
5. How Deep This River Runs
6. Mainline Florida
7. The Valley Runs Low
8. Blues Of Desperation
9. No Place For The Lonely

Rok wydania: 2019
Wydawca: Mascot Label Group
https://www.facebook.com/JoeBonamassa




Rok bez nowej płyty wypuszczonej przez Joe Bonamassę jest rokiem straconym... Jesienią trafił do sklepów kolejny koncertowy album w bogatej dyskografii tego muzyka. Trzeba przyznać, że fani artysty muszą mieć zasobne portfele…

Koncert w Sydney zarejestrowano w ramach trasy promującej „Blues of Desperation”, czyli przedostatniego – jak dotąd – solowego krążka artysty z premierowym materiałem. Nic dziwnego zatem, że utwory z niego zdominowały najnowsze koncertowe wydawnictwo. Ale Bonamassa wraz z liczną ekipą towarzyszącą mu na scenie dodali sporo nowych kolorów do studyjnych wersji. Tak jest już w otwierającym całość rozpędzonym „This Train”, który zaczyna się nastrojową partią fortepianu, by później ruszyć z kopyta... Również „Mountain Climbing” zyskał w porównaniu z płytowym pierwowzorem i … właściwie to samo można byłoby napisać o każdym z przedstawicieli „Blues of Desperation”.

Tu przerwę – lecz róg trzymam – i ograniczę się do paru uwag ogólnych. Po pierwsze: ten album jest zaskakująco krótki jak na standardy wypracowane przez Bonamassę w kwestii płyt z koncertów. Szkoda, że artysta nie pokusił się o wydanie pełnego występu z Sydney. Czyżby nie chciał narażać fanów na większe koszty? Tak czy siak, mamy do czynienia z przystawką przed daniem głównym. Bardzo smaczną, ale jednak pozostawiającą pewien niedosyt.

Po drugie: to koncert sprzed trzech lat. Dlaczego trafia więc do fanów dopiero teraz? Rok po premierze studyjnego „Redemption”. Bonamassa chciał mieć pamiątkę z występu w prestiżowej i niezwykłej sali? A może po prostu chciał się płytowo przypomnieć? (patrz pierwszy akapit recenzji).

No i po trzecie... Pamiętam koncert Bonamassy sprzed „paru” lat, kiedy jeszcze wspinał się na muzyczny szczyt. To było w nabitej po brzegi sali domu kultury „Batory”. Mała scena, skromna scenografia i światła, ale MUZYKA... A tutaj wszystko jest perfekcyjne, zapięte na ostatni guzik, nawet sekcja dęta ma specjalne stojaki z inicjałami „JB” (można sprawdzić w obrazku na YT). Żarliwość jeszcze nie uleciała z gitarowych popisów lidera, ale jeszcze trochę i jego koncerty upodobnią się do występów Claptona, czy Collinsa gdzie jakikolwiek estradowy spontan jest na wagę złota...

„Live At The Sydney Opera House” - miło posłuchać, warto czasem wrócić, ale czy koniecznie trzeba postawić na półce? Zagorzali fani artyści oczywiście mają jedną odpowiedź na to pytanie...

7/10

Robert Dłucik
Komentarze