02.06.2020
RECENZJE
WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - 2020 - Return To The Live
ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - 2020 - Return To The Live

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live


ABYSAL

1. New Horizon 13.10
a. Rise
b. You're Fallnig Asleep
2. While A dreaming 12.58
3. Purgation 9.12
4. Evanescence 10.26

Rok wydania: 2020
Wydawca: Oskar




„Return To The Live” - tytuł tej płyty uchyla nieco rąbka tajemnicy, bo faktycznie jest to prawdziwy powrót, a właściwie wskrzeszenie tego materiału po 18 latach. Pozwolę sobie więc przenieś pamięcią wstecz, kiedy prawie 20 lat temu poznałem Adama Jurczyńskiego. Zaprosił mnie na jedną z prób swojego młodego wówczas zespołu ABYSAL. Pamiątką z tego spotkania była pierwotna wersja płyty „Nowy Horyzont” , którą nagrali własnym sumptem. Do dziś cieszy moją kompaktową płytotekę, zajmując zaszczytne miejsce, obok płyt innego początkującego wówczas piekarskiego zespołu - OSADA VIDA. To co udało się „Osadnikom” (zaistnieć na rynku muzycznym, wydać wiele świetnych albumów, koncertując nie tylko w kraju ale i za granicą) nie udało się niestety ABYSAL, który przecież pracował już nad wydaniem kolejnego krążka, lecz nie przetrwał próby czasu. Inaczej potoczył sie losy muzyków zespołu. Kariera gitarzysty Adama Jurczyńskiego nabrała rumieńców w nieco innej, mocniejszej muzyce (Oberschlesien). W ubiegłym roku gitarzysta wydał swoją pierwszą solową płytę „Beyond The Horizon”, w której słychać tęsknotę za bardziej przestrzennym, progresywnym graniem. Cieszy fakt, że zdecydował się wskrzesić również ten archiwalny materiał pod szyldem ABYSAL - The Adam Jurczyński Project.

Zmienił się tytuł płyty („Return To The Live”), zmieniła sie okładka, polskojęzyczne tytuły utworów zastąpiły angielskojęzyczne, ale muzyka poza jedną kompozycją - „Kryształ Materii” , której tutaj nie ma, pozostała niezmienna. Może nie do końca niezmienna, ponieważ materiał został ponownie zmiksowany i poddany masteringowi, w Bishop Nest Studio, a odpowiedzialnym za jego cieplejsze brzmienie jest Jarosław Toifl. Istota tej muzyki pozostała jednak niezmieniona i przez te prawie dwie dekady, nie straciła na swej atrakcyjności.

W aktualnej wersji ta instrumentalna przestrzeń, to składająca się z czterech kompozycji godzina lekcyjna, absolutnie wciągającej muzyki. Album rozpoczyna najdłuższy, 13 minutowy, składający się z dwóch części „Nowy horyzont”. To cała paleta gitarowych barw, od delikatniejszych, pastelowych, po bardzie wyraziste brzmieniowo, z pięknymi solówkami młodego wówczas adepta gitarowej sztuki, Adama Jurczyńskiego. W 4 minucie klimat kompozycji nieco się zmienia, na zdecydowanie bardziej subtelny - „You're Fallnig Asleep”. Szum morza płynnie łączy kolejne utwory. „While Dreaming”, to równie długi prawie 13 minutowy fragment. Wyróżnia go fajny klawiszowy motyw i bardziej stonowane gitary. W finale jednak znowu iskrzy gitarowym żarem. Kroczący rytm w 8 minucie, może skojarzyć się z wczesnymi Floydami. Potem atmosfera gęstnieje, jak w „Lady Fantasy” Camela. Fajny klawiszowy motyw który wybrzmiał na początku, spina tą kompozycję jakby klamrą. „Purgation”, rozpoczyna wyrazisty bas. Potem wchodzą mocne i jeszcze mocniejsze gitary. Niepokojąca aura jak na niektórych płytach Fates Warning. Słychać tutaj wyraźne ciągotki zespołu w stronę mocniejszych, prog metalowych brzmień. Potem następuje kosmiczne, psychodeliczne, space rokowe zakończenie. Ostatni „Evanescence”, kontrastuje z poprzednia kompozycją przestrzenią, ciepłym brzmieniem i witalnością gitarowych solówek. Ta 10 minutowa kompozycja, również ewoluuje, zmieniając nastrój. W kwestii bogactwa wątków i muzycznych zakamarków nie ma miejsca na nudę. Wszystko kończy się szumem morskich fal. Końcowe wyciszenie, choć chciało by się ich słuchać znacznie dłużej.

„Zanurz się w otchłani oceanu
Porzuć świat pełen martwych dni,
By zetknąć się z obrazami z dzieciństwa,
Kiedy muzyka wkraczała barwami w twoje życie,
Po to aby odpłynąć dalej i dalej...
...A przyszłość czeka na twoje odkrycie”


Słowa zamieszczone w okładce, dzisiaj brzmią jeszcze bardziej aktualnie, świetnie oddając ducha tej, po latach na nowo odkrytej muzyki.

9/10

Marek Toma
Komentarze