08.07.2020
RECENZJE
HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - C » CUGOWSKI, KRZYSZTOF - 2020 - 50/70
CUGOWSKI, KRZYSZTOF - 2020 - 50/70

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70


KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

CD 1 – Moje najważniejsze

1. Blues George'a Maxwella
2. Twoja łza
3. Głodny
4. Demony Wojny
5. Nowa wieża Babel
6. Woskowe dusze
7. Zostać w tobie
8. Przebudzenie
9. Wielki kpiarz
10. I tylko gwiazda - blask jej znikomy
11. Wino, śpiew i łzy
12. Fraszka dla Staszka
13. Zamiast kołysanki
14. Lubię ten stary obraz



CD 2 The best of - Live

1. Intro
2. Sen o dolinie
3. Geniusz blues
4. Noc nad Norwidem
5. Twoje radio
6. Cisza jak ta
7. Ratujmy co się da
8. Kluski postraszone oranżadą
9. Pieśń niepokorna
10. Młode lwy
11. Memu miastu na do widzenia
12. Jest taki samotny dom
13. Cień wielkiej góry
14. Krzysztof Cugowski dziękuje

Rok Wydania: 2020
Wydawca: Mystic Production
https://www.facebook.com/KrzysztofCugowskiSolo/




70 urodziny, 50 lat na scenie – imponujące liczby... Krzysztof Cugowski – jedna z najważniejszych postaci w historii polskiego rocka – bez wątpienia zasłużył na urodzinowy prezent w postaci takiego właśnie albumu. Czy jednak otrzymaliśmy pełny portret tego znakomitego wokalisty? Tutaj mam pewne wątpliwości, ale o tym za chwilę...

Dwie płyty – pierwsza z utworami studyjnymi, wybranymi przez artystę z różnych etapów kariery. Druga natomiast jest zapisem koncertu w Radiu Lublin, na którym Cugowskiemu towarzyszy Zespół Mistrzów.

Tytuł pierwszego z dysków właściwie zamyka wszelkie dyskusje - „Moje najważniejsze”. Mamy więc do czynienia z subiektywnym wyborem wokalisty, nieraz … dosyć zaskakującym. Wszystkie utwory zostały zaaranżowane i nagrane na nowo. Co prawda nie jestem fanem gmerania w dobrze znanych kompozycjach, ale akurat w tym przypadku niektóre kawałki zyskały na tym „liftingu”. Na przykład zagrany z bluesowym feelingiem „Wino, śpiew i łzy” (aż dziwne, że nie stał się przebojem w latach dziewięćdziesiątych), „Woskowe dusze” (z gitarowym popisem Jacka Królika) albo stareńki „Blues George'a Maxwella”, od którego zaczęła się kariera Budki Suflera... Dobrze, że wokalista wrócił na tym krążku do czasów współpracy z zespołem Cross i albumu „Podwójna twarz” (też zasługiwał na więcej w epoce, w której się ukazał...). Chciałoby się więcej takich smaczków – na przykład utworów nagranych ze świetną grupą Spisek.

Bo koncertowa część płyty to już niemal w 100 procent znany i lubiany repertuar Budki Suflera. Jedynym wyjątkiem – instrumentalny popis Zespołu Mistrzów w środku występu. Rzecz jasna nie uświadczymy w setliście „Takiego Tanga”, „Jolki”, czy „Balu wszystkich świętych” (za ich wykonywaniem wokalista nigdy nie przepadał), z tych ewidentnie przebojowych kawałków BS mamy „Twoje radio”.

Mimo siódmego krzyżyka na karku, Cugowski imponuje wokalną formą. Bez problemu bierze wszystkie „górki”, upływający czas praktycznie nie ima się jego strun głosowych... No i trzeba mu oddać - zebrał świetny skład. Budkowa klasyka brzmi soczyście i potężnie. Tym bardziej szkoda, że lider - dysponując tak wszechstronnymi, wywodzącymi się z różnych gatunków - nie zdecydował się na włączenie do koncertowego repertuaru utworów ze swoich licznych „pozabudkowych” projektów. Cóż, może kiedyś...

Przekrojowe wydawnictwo, szczególny charakter... Nie będę więc przyznawał punktów. Dla fanów Krzysztofa Cugowskiego – mus. Dla fanów polskiego rocka – pozycja, z którą na pewno warto się bliżej zapoznać...

Robert Dłucik
Komentarze