09.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - S » SCEPTIC - 1999/2020 - Blind Existence
SCEPTIC - 1999/2020 - Blind Existence

SCEPTIC - Blind Existence



SCEPTIC - Blind Existence

1. Die from Within
2. Interior of Life
3. Blind Existence
4. Outworld
5. Sceptic
6. Senseless
7. Painful Silence
8. Sadistic Aggression
9. Beyond Reality
10. Imprisoned

Rok wydania: 1999/2020
Wznowienie: Szataniec
https://www.facebook.com/ScepticBand





Debiut SCEPTIC doczekał się wznowienia. Bardzo cieszy ten fakt, bo ten album w zasadzie funkcjonował już jedynie w formie cyfrowej. A tu, nie dość, że Szataniec podjął się reedycji albumu, to jeszcze będzie można szarpnąć się na winyl, albo parę gadżetów. Jestem zbudowany całą tą sytuacją, bo przyznam szczerze, że poznałem zespół przy trzeciej płycie i już wówczas zdobicie jedynki było problemem.

Ale do rzeczy, SCEPTIC jest może z uwagi na fakt niestabilnego składu i niezbyt częstego koncertowania, zespołem kultowym, ale też trochę niszowym. A w moim odczuciu to była rodzima kapela, która najwięcej inspiracji czerpała z grupy DEATH. Techniczne granie, ekipa dowodzona przez Jacka Hiro, prezentowała już od debiutu, a robili to na naprawdę porządnym poziomie. 10 kawałków i trzy kwadranse spędzone z tym wydawnictwem to czas kiedy delektować możemy się kolejnymi patentami. Łamańce rytmiczne, wyraźny, fajnie zakręcony bas (to lubię) i solówek co nie miara. Przyznam, że miałem apetyt na jakiś remaster, bo w moim odczuciu jedynym mankamentem tego materiału było brzmienie bębnów. Ale z drugiej strony... otrzymujemy materiał w formie niezmienionej, co na dłuższą metę może okazać się atutem. Bo tak naprawdę ponowne grzebanie przy czymś niezłym do broń obosieczna.

Materiał po pond dwóch dekadach nie zestarzał się ani trochę. Słucha się go bardzo dobrze a intensywność kompozycji, przepleciona jest parę razy wolniejszymi patentami. Czy mowa o akustycznym outro, bridgu, czy też jednym utworze gdzie Urbaś zaśpiewał (w połowie) normalne wokalizy (choć w sumie niepotrzebnie), są to patenty które dodają tym utworom rumieńców. Generalnie jednak mamy do czynienia z dynamiczną jazdą z wieloma zakrętami i wzniesieniami. I pomyśleć, że z płyty na płytę SCEPTIC jeszcze się rozwijał.

Przyznam, że to wydawnictwo zaostrzyło mój apetyt. Mam nadzieję, że po pierwsze zespół do spółki z Szatańcem, pokusi się na wznowienie kolejnych płyt, a po wtóre grupa zdecyduje się zarejestrować nowego długograja. Zacieram już ręce z niecierpliwością.

Piotr Spyra
Komentarze