28.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - S » SPARKS - 2020 - A Steady Drip, Drip, Drip
SPARKS - 2020 - A Steady Drip, Drip, Drip

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip




1. All That
2. I'm Toast
3. Lawnmower
4. Sainthood Is Not In Your Future
5. Pacific Standard Time
6. Stravinsky’s Only Hit
7. Left Out In The Cold
8. Self-Effacing
9. One For The Ages
10. Onomata Pia
11. IPhone
12. The Existential Threat
13. Nothing Is Faster Than The Speed Of Light
14. Please Don't Fuck Up My World

Rok wydania: 2020
Wydawca: BMG
https://allsparks.com/



I pomyśleć, że zespół Sparks działa od końcówki lat sześćdziesiątych. Sąsiednie zdanie wyrażające zdziwienie jest reakcją na fakt, iż przez ponad pięć dekad działalności prawie nigdy nie udało im się na dłużej wskoczyć do mainstreamu. A cały czas grali muzykę aspirującą do list przebojów. Jedyne chwile tryumfu przeżyli w złotej erze disco lat siedemdziesiątych, kiedy ich piosenka "This Town Ain't Big Enough for Both of Us" (1972) dotarła do miejsca drugiego w Wielkej Brytanii, a później jeszcze w zdobyciu górnych rejonów listy bestsellerów singlowych utworem "The Number One Song in Heaven" (1979) pomógł im dyskotekowy guru Giorgio Moroder. Jest solidne wytłumaczenie dlaczego mając na koncie dwadzieścia cztery albumy studyjne znani są niewielu sympatykom ambitnego popu. Właśnie dlatego, że choć ich muzyka jest melodyjna, zwiewna i rytmiczna to jednak nieoczywista i zmuszająca raczej do słuchania, niż do zabawy.

Podobnie jest z zawartością ich najnowszej produkcji, A Steady Drip Drip Drip gdzie znalazło się czternaście piosenek, na pozór wpadających w ucho. Gdyby jednak poświęcić jej całkowitą uwagę, wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Inspiracje, którymi się kierują sięgają głęboko w przeszłość ocierając się nawet o beatlesowskie melodie i harmonie. Bawią się formą, wystarczy przywołać piosenkę Stravinsky’s Only Hit, która jest pokazem świetnych umiejętności aranżacyjnych. Natomiast właśnie owego wielkiego hitu na płycie znowu zabrakło. Nie jest to absolutnie żaden przytyk. Doskonale wybrany na singiel promujący płytę utwór Lownmower spełnia wszelkie kryteria piosenki, która ma zachęcić słuchaczy do spotkania z najnowszym wydawnictwem Sparks. Jest przebojowy w sposób w jaki od lat rozumieją przebojowość bracia Mael. Wyciągając śmiały wniosek, można by rzec, że fajnie byłoby gdyby współczesny pop znalazł naśladowców takiego kombinowania.

Fajnie, że Sparks ciągle tworzą i co jakiś czas publikują nowe nagrania. I nie jestem odosobniony w tym twierdzeniu, bo płyta Steady Drip Drip Drip ( jak i poprzednia Hippopotamus z 2017) dotarła do miejsca siódmego listy najlepiej sprzedającej się muzyki w Wielkiej Brytanii i to jest najlepszy wynik od czasu „Kimono My House”, kiedy wspomniany hit "This Town Ain't Big Enough for Both of Us" pomógł im dojść do pozycji czwartej. I choć dziś przeliczane ilości sprzedanych egzemplarzy albumów maja się nijak do tych z lat siedemdziesiątych, to jednak pojawia się myśl: być może ów mainstream właśnie teraz uchyla podwoje ? Taki żart.

8/10

Witold Żogała
Komentarze