29.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Flamborough Head - 2005 - Tales of Imperfection
Flamborough Head - 2005 - Tales of Imperfection


1. For Starters (2:24)
2. Maureen (11:58)
3. Higher Ground (6:55)
4. Silent Stranger (10:29)
5. Captive Of Fate (8:05)
6. Mantova (8:37)
7. Year After Year (3:12)

Rok wydania: 2005
Wydawca: Cyclops






Zdarzyła się sytuacja, że niespodziewanie poproszono mnie o zarekomendowanie grupy, która ma wystąpić w moim mieście, osobom potencjalnie zainteresowanym owym koncertem.
Grupą tą jest oczywiście holenderski Flamborough Head, no i najchętniej wetknąłbym głowę w piasek jak struś, bo praktycznie wiedziałem tylko tyle że zespól ten pochodzi z krainy tulipanów i gra progresywnego rocka, bez bliższych uściśleń, ale to akurat można było wyczytać z plakatu reklamującego ten koncert. Szybko odrobiłem "zadanie domowe", by uzupełnić swoje braki w tej dziedzinie. Teraz już wiem czego mogę się po Holendrach spodziewać, i niezmiernie się cieszę że będzie mi dane oglądać ich na żywo.

Flamborough Head, nie wliczając demówki, ma już na swoim kącie cztery krążki studyjne, oraz wydany w zeszłym roku album koncertowy - "Live In Budapest". Zespół, miał przyjemność koncertować już w naszym kraju w zeszłym roku, wraz z niemieckim Sylvanem.

Aby zapoznać się z ich muzyką przed kolejną wizytą w naszym kraju, dorwałem ich ostatnią studyjna płytę - "Tales Of Imperfection" wydaną w 2005 roku, fakt, nie znam wcześniejszych dokonań Holendrów, ale ostatnie ich dzieło studyjne zdecydowanie najbardziej kojarzy mi się ze stylistyką grupy Camel (raczej wcześniejszego oblicza tej grupy), a to za sprawą świetnych gitarowych solówek, co prawda Latimer jest tylko jeden, ale Eddiego Muldera przyjemnie posłuchać. Partie klawiszowe którymi raczy nas Edo Spanninga nie grzeszą nowoczesnym brzmieniem, co w tym przypadku uważam za zaletę, no i oczywiście dźwięk fletu który wzbogaca muzykę (dzięki wokalistce - Margriet Boomsma). Skojarzenia lgną również do innej grupy z pogranicza folku i progrocka - Renaissance (oczywiście Annie Haslam jest również tylko jedna). Flet, żeński wokal, bardzo subtelna, natchniona aura, jest więc analogia z pewną rodzimą, lubiana przez nas grupą (zwłaszcza z jej wczesnym obliczem), oczywiście mam na myśli grupę Quidam.

Te muzyczne skojarzenia sprawiają chyba u niejednej osoby szybsze bicie serca ?
U mnie z pewnością. Bez kozery mogę wiec polecić ten przepiękny, nastrojowy album, "pachnący" Latimerem, z brzmieniem organów jakby wyjętym z wczesnych płyt grupy Camel.
Przepiekanych solówek na płycie jest tyle ile tulipanów w kraju z którego pochodzą.
Nowego Camela raczej szybko nie usłyszymy, cieszmy się więc ta "camelową" namiastką buszującą w łanach tulipanów.

7/10

Marek Toma
Komentarze