06.12.2021

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - Q » Quidam - 1998 - Sny Aniołów
Quidam - 1998 - Sny Aniołów


1. Przebudzenie 1:43
2. Moje anioły 4:21
3. Morelowy sen 5:17
4. Wesoła 6:59
5. Beznogi mały ptak 4:06
6. Łza 4:56
7. Pod powieką 13:57
8. Przebudzenie (świt nadziei) 4:07
9. Jest taki samotny dom 5:31

Rok wydania: 1998
Wydawca: Rock Serwis




Dwa lata po debiucie, Quidam zafundowali nam swój drugi album zatytułowany "Sny Aniołów". Zaiste niezwykle udana to pozycja w dyskografii tej formacji i moim zdaniem najlepsza spośród płyt nagranych z Emilią Derkowską na wokalu. Zespół okrzepł i ugruntował swój rozpoznawalny styl. Nie ma tu już pewnego rozrzutu stylistycznego charakterystycznego dla płyty debiutanckiej, nie ma też (nie będę ukrywał) nudy, która pojawiała się kilkukrotnie na kolejnej płycie zespołu - "Pod Niebem Czas".

"Sny Aniołów" to płyta, której idealnie słucha się wiosną, gdy wszystko budzi się do życia, gdy świeci słońce a trawa zaczyna się zielenić. Ogromna fala optymizmu płynąca z tego krążka powoduje, że nawet mając nienajlepszy dzień słuchając "Snów" uśmiech wita na mej twarzy. Ogromne pokłony należą się Maćkowi Mellerowi. Solówki, które nagrał na potrzeby tego wydawnictwa to absolutne majstersztyki!! "Rotherowy" motyw, który pojawia się w utworze "Moje Anioły" po prostu za każdym razem wywołuje u mnie ciarki. To samo z partiami gitary w "Beznogi Mały Ptak". Ciary, ciary i jeszcze raz ciary!! Obok partii Maćka niesamowite wrażenie sprawiają zaaranżowane ze smakiem partie skrzypiec, oboju oraz fletu, niezastąpionego Jacka Zasady, który na tym instrumencie gra jak mało kto.

Ta płyta wypełniona jest delikatnymi, pastelowymi dźwiękami. Słuchanie Quidam to czysty relaks. Nie ma miejsca na przerost formy nad treścią, nie ma karkołomnych solówek i połamanych klawiszowych zagrań. Jest za to klimat, który wciąga i który pozwala przy tych dźwiękach ładować swoje baterie...


9.5/10

Piotr Michalski